Łączy nas pasja. Ola z PwC: każdy ma coś, co może dać innym

Jedynka to nie koniec świata…

Każdy ma coś, co może dać innym. Dzieląc się wiedzą, czasem i pomocną dłonią. Zmieniając życie osieroconych dzieci, którym los już na starcie odebrał wiele szans. Miarą człowieczeństwa jest rozmiar troski, którą oferujemy innym ludziom – ma pewność Aleksandra Bykowska, która stworzyła i koordynuje pracowniczy wolontariat w firmie PwC, polegający na udzielaniu korepetycji w Domu Dziecka.

Jak zapalić kolegów do wolontariatu pracowniczego?

Bardzo łatwo, natomiast wymaga to wyjścia przed szereg i przedstawienia propozycji działania. Chwilę po tym, gdy dołączyłam do firmy mignęło mi jedno z podziękowań dla PwC za udział i zaangażowanie w akcję społeczną. W tamtym czasie nazywaliśmy się Centre of Excellence, więc tym bardziej postanowiłam namówić, tak wspaniałych ludzi do zrobienia czegoś dobrego, podzielenia się swoją wiedzą i wejścia w całkiem inną rolę, niż tą pełnioną co dzień.

Mówimy o nowej roli nauczyciela?  

Korepetytora. Pomyślałam o zajęciach z angielskiego – ten język jest codziennością w naszej firmie, więc nie brakuje kandydatów, którzy mogliby wspierać. Zaczęłam od siebie, dając przykład, że można działać regularnie pracując na wymierne efekty.

Jak stworzyć taki zespół?

Początkowo trochę niepewnie podeszłam do tematu i z wielkim zaskoczeniem przyjęłam liczbę chętnych, którzy chcieli wspólnie ze mną pomagać. Nasi wolontariusze okazali się bardzo samodzielni i systematyczni, ich praca nie wymaga nadmiernej koordynacji.

Komu pomagacie?

Dzieciom i młodzieży z lokalnego domu dziecka. Z wielu powodów jest to trudne środowisko, które budziło wśród wolontariuszy pewne obawy. To nie tak, że dzieci wszystko „kupią”. Najważniejsze aby unikać porównywania – do znanych nam dzieci i młodzieży i samych siebie ze szkolnych lat.

Dlaczego to takie istotne?

Brak rodziców i codzienność w domu dziecka sprawiają, że te dzieci nieco inaczej postrzegają świat. Od najmłodszych lat zostają wystawione na wielką próbę, więc naszym zadaniem jest umiejętne dopasowywanie poprzeczki i racjonalne stawianie oczekiwań. Kluczem do serc jest swoisty luz – pozwala zmieniać atmosferę, a dzieci dzięki temu czują się znacznie bardziej komfortowo. Proszę mi wierzyć, że wtedy efekty zadowalają obie strony, to bardzo ważne w pracy charytatywnej.

Jak dzieci przyjęły pomysł dodatkowych lekcji?

Miałam przyjemność poznać większość naszych podopiecznych w różnych placówkach i widzę, że przyjęli wolontariuszy nadzwyczaj dobrze. Narodziły się relacje trochę przyjacielskie, ale również mentorskie. Wolontariusz stał się wzorem osoby dorosłej zupełnie innej, niż wychowawca, który wymaga porządku, bądź tez osoby ze środowiska z przeszłości. Właściwie staje się starszym kumplem, który inspiruje i jednocześnie  potrafi pokazać, że pewne rzeczy naprawdę warto robić.

Korepetycje, które zmieniają świat?

Bez przesady (śmiech). Relacje, które pozwalają na rozwój to dla nas korepetytorów największa nagroda. Przykładem jest chłopiec, który zainspirowany pracą z wolontariuszką złożył papiery do liceum, odkładając pomysł na szkołę zawodową. Korepetytorka okazała się być dla niego kimś ważnym, czuł, że ma w niej wsparcie, konsultował z nią przyszłościowe decyzje o wyborze kierunku studiów.

Czy Wasze działanie można określić, jako program?

Wolontariat pracowniczy to przede wszystkim chęć niesienia pomocy samej w sobie. Każdy z uczestników podpisuje indywidualnie umowę z domem dziecka. Firma PwC wspiera nas przyznając trzy godziny pracy w miesiącu, które możemy poświęcić dzieciom. Umożliwia wcześniejsze wyjścia z pracy, dzięki którym zdążamy na zajęcia, niesie pomoc w postaci artykułów papierniczych i potrzebnych do lekcji materiałów. Jednak proszę pamiętać, że rzeczy materialne nie są tutaj najważniejszą potrzebą.

Co nią jest?

Nasza uwaga, którą całkowicie skupiamy na podopiecznych. Zauważyłam, że nawet jeśli dorosły wymaga i zmusza do dodatkowej pracy to uczniowie cieszą się z tego, wręcz czekają na te zajęcia. To niesamowite móc obserwować radość na nasz widok! Powitania grupy młodszych dzieci są bardzo energetyczne (śmiech)!

Brzemię odpowiedzialności nie uciska?

Nikt z nas nie próbuje nawet wchodzić w rolę wychowawcy. Rozumiemy, że kształtujemy te dzieci w aspekcie edukacyjnym, więc zależy nam aby pokazywać możliwości i dodawać odwagi, przekonując, że warto zawalczyć o marzenia. Od początku unikamy bliskich relacji personalnych, które mogłyby okazać się krzywdzące, gdy ktoś z nas musiałby zrezygnować z tej pracy.

Takiego dystansu trzeba się nauczyć?

Wolontariusze pracujący w programie bardzo przejmują się swoimi uczniami. Jednak nie wykracza to poza relacje, na które się umówiliśmy. Często dostaję maile z informacjami o kryzysach, które najczęściej po czasie zmieniają się w sukces. Każda jedynka jest powodem do zmartwienia. Gdy poprawka uda się na czwórkę, uczeń i korepetytor rosną z dumy (śmiech).

Wyłącznie z angielskiego?

Od tego roku również matematyka. Okazało się, że wsparcie jest pilnie potrzebne.

Jak licznej grupie pomagacie?

Z korepetycji korzysta około 25 uczniów. Grupa wolontariuszy jest zawsze stała, liczy 15 zaangażowanych. Bardzo cieszą zapytania, jak można się do nas przyłączyć. Na kolejny rok powstała już lista chętnych nauczycieli, więc dzieciaki otrzymają mocne wsparcie.

Przyjęliście stałą formułę spotkań?

Wszystko zależy od potrzeb. Zdarza się, że wolontariusz prowadzi grupę, o ile jest ona w tym samym weku. Bywają zajęcia indywidualne.

Wolontariat pracowniczy ma już 2 lata, jakie plany na przyszłość?

Myślę, że nasza współpraca z Gdańskim Integracyjnym Domem Dziecka jest na tyle trwała i owocna, że obie strony chcą ją kontynuować. Placówka ma 4 oddziały w różnych lokalizacjach, w których mieszkają jej wychowankowie. Ważne, abyśmy skupili się na rozwijaniu tej współpracy. Oczywiście, jesteśmy otwarci na wsparcie kolejnych domów dziecka. Staram się na bieżąco sprawdzać, czy nie ma dodatkowych potrzeb.

Jest satysfakcja?

Największa satysfakcja jest wtedy, kiedy widzi się realne postępy  – czasem zauważamy je sami, czasem dowiadujemy się o zdanym egzaminie albo wyższej ocenie na koniec roku. Również, kiedy po pierwszym roku trwania programu placówka wyraziła chęć kontynuowania współpracy z nami dotarło do mnie, że naprawdę się spisaliśmy.  Byłam zaskoczona, bo w sumie nie miałam okazji przyglądać się projektowi od tej strony – poświęcałam czas pomagając dzieciakom, nawet i trzy razy w tygodniu biorąc zastępstwa w przypadku niedyspozycji wolontariuszy, tak by nasi uczniowie nie tracili cennych lekcji. Wyrazy wdzięczności, które otrzymywaliśmy od dyrekcji i wychowawców były bardzo mile i budujące , natomiast totalnym zaskoczeniem okazało się wyróżnienie akcji w raporcie Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Być przykładem wolontariatu pracowniczego dla firm to wielkie wyróżnienie i jeszcze większa motywacja do działania.

 

Rozmawiała: Dagmara Rybicka, Dział Komunikacji Olivia Business Centre

Wielkie emocje i niespodzianki w ćwierćfinałach ligi Olivia Sports!

Rywalizacja do ostatniego gwizdka, odrabianie strat, seria rzutów karnych, porażki faworytów – to wszystko wydarzyło się w meczach ćwierćfinałowych ligi piłki nożnej Olivia Sports. W pierwszej rundzie fazy pucharowej nie można było narzekać na brak emocji. Wystarczy powiedzieć, że tylko 1 z 4 rozstawionych zespołów awansował do półfinału. 

Olivia Business Centre – thyssenkrupp 5:5 k. 2:3

Cóż to były za emocje! W tym pełnym zwrotów akcji meczu oba zespoły miały szanse na zwycięstwo. Prowadzenie zmieniało się kilka razy na korzyść każdego zespołu. Odrobiwszy dwa gole straty Olivia miała wielką szansę na zwycięstwo, grając w końcówce z przewagą zawodnika. O awansie thyssenkrupp przesądziły dopiero rzuty karne. Po meczu nie zabrakło jednak przybijania piątek i podziękowań za zaciętą, sportową rywalizację.

PwC – Fundacja Lechii Gdańsk 3:7

Niespodziankę sprawili finaliści zeszłego sezonu, czyli Fundacja Lechii Gdańsk, która pokonała rozstawione z nr 2 PwC 7:3. Warto dodać, że do przerwy to PwC prowadziło 3:1… Jednak druga połowa to była już zupełnie inna historia. Tym samym Lechiści wzięli rewanż za wysoką porażkę z rundy zasadniczej i stali się autorami jednego z najbardziej spektakularnych powrotów w historii rozgrywek.

HK Finance – Dream Team Niezniszczalni Energa 3:6

W dwóch ostatnich meczach spotkały się HK Finance i Dream Team Niezniszczalni Energa. Te spotkania to „klasyk” ligi Olivia Sports. Tym razem górą była Energa, wygrywając 6:3 eliminując tym samym przeciwników rozstawionych z nr 3. Potwierdziło się stare sportowe porzekadło, aby nie lekceważyć serca mistrza. A DTN Energa to przecież mistrzowie ligi z 2014 roku!

CityFit – CCC 9:2

Niespodzianki nie było za to w ostatnim ćwierćfinale. Broniący tytułu i rozstawiony z nr 1 CityFit pokonał CCC 9:2. Dla CCC sam awans do ćwierćfinału był największym jak do tej pory sukcesem, w dodatku wywalczonym w dramatycznych okolicznościach w ostatniej kolejce fazy grupowej.

Pary półfinałowe (terminarz wkrótce):

  • CityFit – thyssenkrupp
  • Dream Team Niezniszczalni Energa – Fundacja Lechii Gdańsk

autor: Paweł Pinker

W Olivii łączy nas pasja – zostań Ambasadorem swojej pasji!

Uwielbiasz najnowsze technologie, a może lubisz gry planszowe? Jesteś mistrzem samby, rumby, jogi, bingo? Kochasz seriale kryminalne, a może książki o przełomowych ideach? Organizujesz pikniki sportowe, kluby szachowe, warsztaty kulinarne? Jesteś wolontariuszem? Malujesz? Piszesz? Szkolisz? Prowadzisz audycje w radio? Realizujesz materiały wideo? Rób z nami to, co kochasz i ZOSTAŃ AMBASADOREM SWOJEJ PASJI W OLIVII.

Dla nas ważne jest to, co jest ważne dla Ciebie – zawodowo i pozazawodowo, bo wierzymy, że zawsze #razemmozemywiecej!

Ilu ludzi, tyle pasji, więc mamy już Kino Na Jowiszu i Chór OBC. Organizujemy koncerty Olivia Camerata i spotkania kobiet branży IT w ramach Olivia TechWomen. Wymieniamy się wiedzą podczas Warsztatowni O4. Poza tym wspólnie biegamy, jeździmy rowerem, uprawiamy nordic walking, żeglujemy… i, oczywiście, gramy w nogę!:)

Ale to nie wszystko. Chcemy z Tobą zrobić jeszcze więcej!

 

Chciałbyś podzielić się swoją pasją? Opowiedzieć o niej? Zorganizować wspólne spotkanie, warsztat, szkolenie? Razem potańczyć lub poćwiczyć? Zyskać przy tym znajomych, a może nawet, z czasem, Przyjaciół? Zrób to z Olivią!

CO OFERUJEMY, CZYLI KILKA SŁÓW O PAKIECIE AMBASADORA
• Na miły początek: pakiet powitalny, i dostęp do stref wspólnych O4 Coworking (byś mógł/ mogła przygotować się do spotkań/ warsztatów, które chcesz z nami zrealizować)
• Salę konferencyjną na spotkanie Twojego Teamu Pasji.
• Mały poczęstunek podczas warsztatu, szkolenia, networkingu…
• Komunikację Twojego wydarzenia z wykorzystaniem: strony WWW Olivia Business Centre, socialmediów OBC, ekranów multimedialnych, m.in. w Olivia Star. Jeśli masz swoją stronę WWW, kanał na YouTube, blog/ wideoblog, poinformujemy o nim/ przekierujemy do niego.
• Prezentację Ciebie, Twojego hobby, Twojego Teamu Pasji podczas eventów otwartych Olivii, jak Lato na Patio.
• Jeśli zechcesz: wywiad/ film z Tobą i o Tobie/ Twoim Teamie promowany przez OBC.
• Wypożyczenie/ zakupienie drobnego sprzętu, byś mógł/ mogła przeprowadzić swoje zajęcia.
• Wjazd na 34 piętro Olivia Star (wow!).
• Wizytówki Abasadora.
• Raz w miesiącu miłą niespodziankę (np. lunch w Natce, bon na pysznego burgera, itp.).
• Raz na kwartał wspólne spotkanie integracyjne wszystkich Ambasadorów!
• Raz na kwartał udział w wybranym warsztacie Warsztatowni O4
• Raz na kwartał zaproszenie na wybrany przez Ciebie płatny event w Olivii, byś mógł się rozwijać i zyskiwać dodatkową wiedzę.
• Kartę Oczterianina (10% zniżki na atrakcyjną ofertę partnerów).
• Współpracę z zespołem komunikacji Olivia Business Centre.
• Pomoc prawną (dział prawny OBC zadba o kwestie RODO, karty uczestnictwa, rejestrację na wydarzenia).

CZEGO OCZEKUJEMY?
• Pasji!
• Cyklicznych spotkań.
• Dbałości o coraz większą:) frekwencję.
• Stałego kontaktu z Teamem Pasji, którego core musi stale liczyć minimum 5 osób.
• Przygotowania merytorycznego.
• Komunikacyjnej aktywności (na swoich i w naszych kanałach komunikacji).
• Wzajemnej promocji i współpracy.
• Stałego kontaktu z koordynatorem z Olivii. Służymy wszelką pomocą!
• Bycia Ambasadorem swojej pasji, wspieranej przez Olivię, w Twojej firmie, organizacji, wśród znajomych…

 

Naszymi Ambasadorami są już:

Janek z Airhelp (naOLIVIAlnia)

Ela z OBC (Chór OBC)

Maciej z Arrow (Gry RPG)

Magda z Arrow (Wspólne Wędrowanie)

Mariusz (Klub Ojca)

 

SKONTAKTUJ SIĘ ZNAMI!

Opowiedz nam o tym, co kochasz i przedstaw swój pomysł na organizację wydarzenia w Olivii i z Olivia Business Centre! Zapewnimy Ci wszelką pomoc, byś mógł wcielić swój plan w życie i dzielić się z nami Twoją pasją.

Napisz na adres: elzbieta.sumionka@oliviacentre.com, w tytule maila podając hasło AMBASADOR.

 

DO ZOBACZENIA!

Liga Olivia Sports: znamy ćwierćfinalistów

Znamy już pary i terminy ćwierćfinałów ligi piłki nożnej Olivia Sports. Od tej pory rywalizacja odbywać się będzie na zasadzie „przegrywający odpada”. Finał zaplanowano na 26.06.

 

  • 12.06 godz. 19.00 Olivia Business Centre – thyssenkrupp
  • 12.06 godz. 20.00 PwC – Fundacja Lechii Gdańsk
  • 13.06 godz. 20.30 HK Finance – Dream Team Niezniszczalni Energa
  • 14.06 godz. 20.30 CityFit – CCC

 

Pary półfinałowe: CityFit/CCC – Olivia Business Centre/thyssenkrupp oraz PwC/Fundacja Lechii Gdańsk – HK Finance/Dream Team Niezniszczalni Energa

 

Liga piłkarska Olivia Sports to całoroczny turniej piłkarski dla rezydentów Olivia Business Centre. W sezonie 2018/19 w lidze występuje rekordowe 17 zespołów. Mecze ligowe są rozgrywane wieczorami na zadaszonym boisku ze sztuczną murawą przy ul. Hallera w Gdańsku. Trwająca obecnie edycja jest już dziewiątą. Tytułu broni CityFit.

 

Tabela, wyniki i statystyki >>

O końcówce sezonu czytaj tutaj >>

 

autor: Paweł Pinker

 

 

W Olivii łączy nas pasja – zostań Ambasadorem Swojej Pasji

Uwielbiasz najnowsze technologie, a może lubisz gry planszowe? Jesteś mistrzem samby, rumby, jogi, bingo? Kochasz seriale kryminalne, a może książki o przełomowych ideach? Organizujesz pikniki sportowe, kluby szachowe, warsztaty kulinarne? Jesteś wolontariuszem? Malujesz? Piszesz? Szkolisz? Prowadzisz audycje w radio? Realizujesz materiały wideo? Rób z nami to, co kochasz i ZOSTAŃ AMBASADOREM SWOJEJ PASJI W OLIVII.

Dla nas ważne jest to, co jest ważne dla Ciebie – zawodowo i pozazawodowo, bo wierzymy, że zawsze #razemmozemywiecej!

Ilu ludzi, tyle pasji, więc mamy już Chór OBC, organizujemy koncerty Olivia Camerata i spotkania kobiet branży IT w ramach Olivia TechWomen. Wymieniamy się wiedzą podczas Warsztatowni O4. Poza tym wspólnie biegamy, jeździmy rowerem, uprawiamy nordic walking, żeglujemy… i, oczywiście, gramy w nogę!:)

Ale to nie wszystko. Chcemy z Tobą zrobić jeszcze więcej!

Chciałbyś podzielić się swoją pasją? Opowiedzieć o niej? Zorganizować wspólne spotkanie, warsztat, szkolenie? Razem potańczyć lub poćwiczyć? Zyskać przy tym znajomych, a może nawet, z czasem, Przyjaciół? Zrób to z Olivią!

CO OFERUJEMY, CZYLI KILKA SŁÓW O PAKIECIE AMBASADORA?
• Na miły początek: pakiet powitalny, i dostęp do stref wspólnych O4 Coworking (byś mógł/ mogła przygotować się do spotkań/ warsztatów, które chcesz z nami zrealizować)
• Salę konferencyjną na spotkanie Twojego Teamu Pasji.
• Mały poczęstunek podczas warsztatu, szkolenia, networkingu…
• Komunikację Twojego wydarzenia z wykorzystaniem: strony WWW Olivia Business Centre, socialmediów OBC, ekranów multimedialnych, m.in. w Olivia Star. Jeśli masz swoją stronę WWW, kanał na YouTube, blog/ wideoblog, poinformujemy o nim/ przekierujemy do niego.
• Prezentację Ciebie, Twojego hobby, Twojego Teamu Pasji podczas eventów otwartych Olivii, jak Lato na Patio.
• Jeśli zechcesz: wywiad/ film z Tobą i o Tobie/ Twoim Teamie promowany przez OBC.
• Wypożyczenie/ zakupienie drobnego sprzętu, byś mógł/ mogła przeprowadzić swoje zajęcia.
• Wjazd na 34 piętro Olivia Star (wow!).
• Wizytówki Abasadora.
• Raz w miesiącu miłą niespodziankę (np. lunch w Natce, bon na pysznego burgera, itp.).
• Raz na kwartał wspólne spotkanie integracyjne wszystkich Ambasadorów!
• Raz na kwartał udział w wybranym warsztacie Warsztatowni O4
• Raz na kwartał zaproszenie na wybrany przez Ciebie płatny event w Olivii, byś mógł się rozwijać i zyskiwać dodatkową wiedzę.
• Kartę Oczterianina (10% zniżki na atrakcyjną ofertę partnerów).
• Współpracę z zespołem komunikacji Olivia Business Centre.
• Pomoc prawną (dział prawny OBC zadba o kwestie RODO, karty uczestnictwa, rejestrację na wydarzenia).

CZEGO OCZEKUJEMY?
• Pasji!
• Cyklicznych spotkań.
• Dbałości o coraz większą:) frekwencję.
• Stałego kontaktu z Teamem Pasji, którego core musi stale liczyć minimum 5 osób.
• Przygotowania merytorycznego.
• Komunikacyjnej aktywności (na swoich i w naszych kanałach komunikacji).
• Wzajemnej promocji i współpracy.
• Stałego kontaktu z koordynatorem z Olivii. Służymy wszelką pomocą!
• Bycia Ambasadorem swojej pasji, wspieranej przez Olivię, w Twojej firmie, organizacji, wśród znajomych…

 

Naszymi Ambasadorami są już m.in.:

Janek z Airhelp (Language TANDEM OBC)

Ela z OBC (Chór OBC)

Maciej z Arrow (Gry RPG, czyli Liga Przygód OBC)

Magda z Arrow (Wspólne Wędrowanie)

Mariusz (Klub Ojca)

 

SKONTAKTUJ SIĘ ZNAMI!

Opowiedz nam o tym, co kochasz i przedstaw swój pomysł na organizację wydarzenia w Olivii i z Olivia Business Centre! Zapewnimy Ci wszelką pomoc, byś mógł wcielić swój plan w życie i dzielić się z nami Twoją pasją.

Napisz na adres: elzbieta.sumionka@oliviacentre.com, w tytule maila podając hasło „AMBASADOR”.

 

DO ZOBACZENIA!

Sportowy czerwiec z Olivią! Rowery, bieganie i nordic walking

ROWEROWE PONIEDZIAŁKI 
https://www.oliviacentre.com/events/event/rowerowe-poniedzialki-z-olivia-sports/

Zajęcia poprowadzi:

Jarosław Marycz – wicemistrz Europy do lat 23 w wyścigu szosowym ze startu wspólnego, reprezentant Polski na mistrzostwach świata w 2008 roku w Varese, 2009 w Mendrisio oraz 2010 w Geelong. Startował również w szosowych klasykach – Vuelta a España i Giro d’Italia.

BIEGOWE WTORKI
https://www.oliviacentre.com/events/event/w-olivii-lubimy-sport-biegamy-co-wtorek/

Zajęcia poprowadzą: 

Piotr Suchenia – dyplomowany trener lekkiej atletyki, trener personalny, maratończyk, blogger www.runpassion.pl. Zwycięzca maratonów na biegunie północnym, na Antarktydzie, Spitsbergenie. Drużynowy mistrz świata w maratonie w kategorii Masters. Uczestnik wielu maratonów w Azji, Australii, Ameryce i Europie.

Iwona Suchenia –  trenerka lekkiej atletyki, trenerka personalna, menadżer sportu. Uczestniczka maratonów, półmaratonów i innych biegów na całym świecie, min. w Tromso, na Spitsbergenie, w Tajlandii czy Curacao.

 

CZWARTKI Z NORDIC WALKING
https://www.oliviacentre.com/events/event/nordic-walking-z-olivia-sports/

Zajęcia poprowadzi

Beata Zarach – doświadczona instruktorka, organizatorka nordicowych rajdów Mission Possible. Jak sama mówi, Nordic Walking to doskonały sposób budowania własnego potencjału bio psychospołecznego. Jest to prosta forma ruchu, która przypadnie do gusty również tym, którzy z różnych względów nie są gotowi na trening biegowy. Mamy tu bezpośredni kontakt z przyrodą i co ważnie, nie ma złej pogody na uprawianie Nordic Walking, a dodatkowo wspólna aktywność na świeżym powietrzu jest świetną okazją na spotkanie z ciekawymi ludźmi.

 

ZAPRASZAMY! ZAREJESTRUJCIE SIĘ NA WYDARZENIA!

 

Taki był nasz niesamowity Dzień Dziecka na Sportowo!

Tak wyglądał nasz niesamowity i pełen energii Dzień Dziecka na Sportowo. Nie od dziś wiemy, że #razemmozemywiecej, więc  1 czerwca wraz z naszymi najbliższymi Sąsiadami – Szkołą Podstawową nr 35 z klasami sportowymi w Gdańsku Oliwie oraz Gdańskim Klubem Sportowym „Stoczniowiec” – zaprosiliśmy dzieciaki do udziału w… olimpiadzie. Dziękujemy naszym wspaniałym Partnerom, którzy włożyli w Dzień Dziecka wiele serca i energii. Dziękujemy też Wszystkim Gościom, bez których nie byłoby tak fantastycznie. Nie ma jak Sąsiedzi! Wielkie brawa należą się prowadzącemu, którym był mistrz olimpijski, Mateusz Kusznierewicz!

1 czerwca Gdański Klub Sportowy Stoczniowiec Gdańsk, Szkoła Podstawowa nr 35 z oddziałami sportowymi i Olivia Business Centre zaprosiły najmłodszych do udziału w licznych konkurencjach sportowych, które zwyczajowo rozgrywane są podczas igrzysk olimpijskich. Rywalizacja miała wyjątkowy charakter, ponieważ jej celem  była wielka rodzinna zabawa, tym razem przy czynnym udziale znanych i utytułowanych sportowców z Trójmiasta.

Młodzi uczestnicy mieli okazję spróbować swoich sił na boiskach do piłki nożnej i badmintona, przekonać się, że lekka atletyka i hokej na rolkach są równie pasjonujące, jak kolarstwo, rugby, gimnastyka sportowa, wioślarstwo i żeglarstwo.

Spotkaliśmy m.in. gwiazdę badmintona Kamilę Augustyn, uczestniczkę IO w Pekinie i Londynie, która zmierzyła się ze śmiałkami precyzyjnych uderzeń w lotkę. O tym, że jak judo to i zabawa przekonywała uczestników Adrianna Dadci-Smoliniec, olimpijka z Aten, Mistrzyni Europy oraz multimedalistka Mistrzostw Polski. Był też symboliczny ring bokserski, a w nim Marcin „Express” Marczak, zawodowy bokser, organizator popularnych gal bokserskich. Dla każdego coś niesamowitego, więc gdy nudziła się walka z cieniem najlepiej było spróbować widowiskowych ćwiczeń wolnych, skoków i elementów równoważnych pod okiem doświadczonych trenerów i zawodników MKS Gdańsk. Na fanów dwóch kółek czekało Stowarzyszenie RowerOver, które prócz obłędnych atrakcji przygotowało tor przeszkód i warsztat o tym, jak bezpiecznie poruszać się w ruchu drogowym.

O sile zespołów przekonywały najmłodszych drużyny koszykówki i futsalu AZS Uniwersytet Gdański, Rugby Club Lechia Gdańsk, Biało-Zielone Ladies Gdańsk oraz Szkoła nr 35, od lat określana mianem kuźni talentów w piłce ręcznej, łyżwiarstwie figurowym i hokeju na lodzie. To właśnie tu, na gdańskim lodowisku Stoczniowca w Hali Olivia swoje kariery rozpoczynało wiele gwiazd światowego sportu, z którymi również spotkamy się 1 czerwca.

Co istotne,  znani i lubiani zawodnicy bez obaw podjęli wyzwanie zaprezentowania się w nieco innej roli. Pozwoliło to uczestnikom poznać swoich idoli, wziąć udział w prowadzonych przez nich konkurencjach, a także przybić piątkę i zrobić sobie wspólne zdjęcie.

– Dzień Dziecka na Sportowo w Oliwie był okazją, aby poznać między innymi zespół seniorek GKS Stoczniowiec Gdańsk w hokeju na lodzie. Dziewczyny mają na koncie pięć medali Mistrzostw Polski, zdobywanych rok po roku. Obok nich zprezentowali się rokujący juniorzy, którzy pod wodzą kapitana Krystiana Mocarskiego zdobyli srebro w krajowym championacie. Zagrał z nami także Igor Smal, reprezentant w kategorii do lat 20. Poznaliśmy i Adriana Wielgata, wielokrotnego Mistrza Polski, uczestnika Mistrzostw Europy, Świata, Pucharu Świata, olimpijczyka z Pyongchang, a także Marcina Bachanka multimedalistę Mistrzostw Polski seniorów, uczestnika Pucharu Świata, wicemistrza globu w Akademickich Mistrzostwach Świata – z dumą opowiada Maciej Turnowiecki, Dyrektor Sportowy GKS Stoczniowiec.

To był początek mistrzowskiej plejady! Jak wygrywać przekonywali Rafał Grycner, młodzieżowy Wicemistrz Polski w wieloboju i Mistrz kraju na dystansie 1000 metrów oraz określana mianem eksportowej para taneczna Justyna PlutowskaJeremie Flemin. Wicemistrzowie Polski w łyżwiarstwie figurowym, uczestnicy Mistrzostw Europy przylecieli prosto z Montrealu, gdzie przez większą część sezonu trenują. Nie zabrakło utalentowanej absolwentki Szkoły 35 Amelii Rams, która u progu kariery może poszczycić się medalami Olimpiady Młodzieży i tegorocznym złotem z Młodzieżowych Mistrzostw kraju.

Jednym z głównych akcentów Dnia Dziecka był międzypokoleniowy mecz hokejowy. Co prawda spotkanie nie odbyło się na lodzie, ale emocji, jak to w hokeju, nie zabrakło. Drużynie biało-niebieskich przewodziła Katarzyna Kasprzycka, brązowa medalistka Mistrzostw Świata I Dywizji w Chinach.

O tym, że zbliża się lato przypomnieli dzieciom pasjonaci sportów wodnych z Gdańskiego Klubu Żeglarskiego, specjalizujący się w windsurfingu i w Optymistach. Jak ważna jest codzienna aktywność wyjaśniali instruktorzy z CityFit, którzy prowadzili otwarte zajęcia fitness i rywalizację na ergometrach wioślarskich. Sędzią w pojedynku był Cezary Mrozowicz, medalista Mistrzostw Świata w „ósemce” wagi lekkiej.

Maluchom w zabawie kibicowały  wyjątkowe maskotki. O taką niespodziankę dla najmłodszych zadbało ZOO Gdańsk. Były nie tylko wspólne harce, ale także okazja, aby „przybić piątkę” lamie i żyrafie, zmierzyć się w wyścigu z kangurem, czy zrobić zdjęcie z królem lwem.

Jak ugasić pożar w gardle, czy w żołądku mamy cytrynę oraz jak widzi pszczoła można się było dowiedzieć w strefie BayLab – Bayer Better Life, z której w ułamku sekundy zdołaliśmy  przenieść się do świata pełnego przygody w wirtualnej rzeczywistości, znajdując się wewnątrz ludzkiego organizmu, czy unosząc się, jak pszczoła latająca nad łąką.

Tak fantastyczny Dzień Dziecka na Sportowo w Oliwie nie mógł sie odbyć bez uwielbianych przez maluchy dmuchańców i pysznych lodów, które 1 czerwca smakują zawsze wyjątkowo! 

Było też coś dla mam, babć, cioć… Strefa Kobiet proponowała coś dla ducha i coś dla ciała. Na Panie czekały ciekawe mini-prelekcje ekspertów, konsultacje pielęgnacyjne, warsztaty z robienia biżuterii. Był słodki poczęstunek i miękkie sofy oraz poduchy, by odpocząć… Wystarczyło wziąć ze sobą dobry nastrój i otwarty umysł.  Można tu było, robiąc piękną bransoletkę, posłuchać specjalistów (m.in. adwokat Anny Bober-Koytarbińskiej oraz Agnieszki Baranowskiej, ambasadorki Regionalnej Klubu Kobieta i Pieniądze), a w tzw. międzyczasie skubnąć coś słodkiego! Partnerowały nam w strefie Kobiet:
Pracownia Marzeń Klubokawiarnia; Jubiler Kardamo i NowystylGroup.com 🙂 

Dzień Dziecka na Sportowo w Olivii objęła Patronatem Honorowym Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. 

Szczególne podziekowania kierujemy do naszego Rezydenta, firmy Arrow Polska, która zdecydowała się zostać oficjalnym partnerem wydarzenia.

DZIĘKUJEMY! 

Planuj czerwiec z Olivią!

Przygotowaliśmy dla Was w czerwcu całe morze atrakcji. Są prelekcje, warsztaty, szkolenia, spotkania networkingowe. Można już teraz wpisać te wybrane w Waszych kalendarzach:) Nasz plan czerwocowy możecie ściągnąć (link poniżej) w formacie .pdf! 

ZAPRASZAMY DO OLIVII!

ŚCIĄGNIJ KALENDARIUM OLIVII W FORMACIE PDF

 

 

Chcesz być na bieżąco? Zaglądaj tutaj:

Brak otwartości działa na niekorzyść Pomorza

Różnorodność kulturowa coraz mniej zaskakuje. Otwieramy się na jej wielowymiarowość, a to co nowe i nieznane okazuje się źródłem wielu inspiracji. Podczas kolejnego spotkania Klubu HRBP uwaga ekspertów skupiona była na umiejętnym łączeniu kultur organizacyjnych z tradycyjnymi elementami, takimi jak płeć, wiek, pochodzenie oraz przekonania. Gościem w Olivia Business Centre tym razem w całkowicie odmiennej roli był Ryszard Świlski, Wicemarszałek Województwa Pomorskiego, którego zdaniem różnorodność wynikająca z międzynarodowości najlepiej uwalnia potencjał niezbędny dla rozwoju całego Pomorza.

Rola menadżera podczas spotkania Klubu HR w Olivia Business Centre okazała się wyzwaniem?

Przyznaję, sytuacja dość specyficzna (śmiech). Rzeczywiście, rzadko zdarza mi się być „po drugiej stronie”. Uczestnikami spotkania byli specjaliści, a ja, jak zdaje sobie pani sprawę pochodzę z nieco innej rzeczywistości związanej z zatrudnieniem. Trema była, na szczęście szybko minęła!

Rola menadżera w pana pojęciu niesie za sobą szczególną odpowiedzialność?

Tak, patrząc na rynek pracy i potrzeby obu stron zadanie jest ultra trudne. Dawniej pracodawcy otrzymywali szansę wybierania pracowników. Dziś sytuacja się odwróciła – oczekiwania ubiegających się o zatrudnienie są adekwatne do kompetencji, a potrzeby definiowane precyzyjne. Poprzeczka zawieszona jest wysoko, zmiana systemu wartości wymaga od pracodawcy umiejętnego odnalezienia się w nowych rozwiązaniach, których szczęśliwie jest coraz więcej. Moim zdaniem, z perspektywy całej złożoności procesu specjaliści zajmujący się rekrutacją nie mają wcale łatwego chleba.

Jak pana zdaniem pomorscy przedsiębiorcy radzą sobie z różnorodnością kulturową? Jesteśmy na nią gotowi?

Uczymy się tego. Jednak obserwuję, że w wielu momentach nie jesteśmy nadal gotowi.

Co zawodzi, czego nam brakuje?

Proszę zwrócić uwagę, że świat w rejonach miejskich wygląda zupełnie inaczej. Trzeba sobie jasno i wyraźnie powiedzieć, że poza Trójmiastem ten obraz ulega zmianie. Brakuje większej otwartości i zaufania. W dokonywanych wyborach nadal jesteśmy nadmiernie konserwatywni, nie nauczyliśmy się jeszcze myślenia, które określiłbym, jako odrobinę wizjonerskie. Przeszłość odcisnęła na nas piętno i musi upłynąć czas, aby wszystko się zmieniło. Wiedząc o tym, próbujemy docierać w miejsca, w których ta zmiana jest niezbędna. Z ramienia Urzędu Pracy staramy się jeździć po Pomorzu, spotykając się i rozmawiając o różnorodności z przedsiębiorcami w każdym powiecie. Widzimy, jak to jest.

Jak?

Im dalej od Trójmiasta, tym otwartość jest mniejsza. Bliżej wygląda lepiej.

Działa strach przed nowym, innym, nieznanym?

Spójrzmy na to, co dzieje się w przestrzeni publicznej. Niestety w różnego rodzaju mediach, jak również organizacjach wypuszczane są sygnały, abyśmy zadbali o „naszego” pracownika.  Zadaję pytanie, gdzie jest ten nasz? Pracownik dokonuje wyborów, przemieszcza się, wyjeżdża, a my musimy szukać na jego miejsce innych rozwiązań w postaci osób, które chcą tu przyjechać i zaaklimatyzować się pod względem pracowniczym, edukacyjnym i kulturalnym. Ta zamknięta przestrzeń drzemie w środku nas. Odbiór jest negatywny, bo mamy przesądy, które w wielu momentach przeważają.

Potrzebna jest praca u podstaw?

Tak, tylko w taki sposób uda nam się przełamać pewne stereotypy. Jeździmy, rozmawiamy, zapraszamy inne instytucje do wspólnej dyskusji.

Kto chce rozmawiać?

Inspekcja Pracy, przedstawiciele ZUS czy Służby Graniczne. Chętnych jest wielu, rozumieją, że wiedza i wymiana doświadczeń sprawią, że będą w stanie udzielać realnej pomocy, która sprosta oczekiwaniom przybywających do nas. Klasyczne „nie mogę”, które było wynikiem kwestii administracyjnych chcemy wspólnie przekuć  na „w czym mogę pomóc”, kompleksowo rozwiązując problemy. Krok po kroku uczymy, pokazujemy, jak można działać. Niestety, jest jeszcze wiele do zrobienia i to nie tak, że czarodziejska różdżka w ułamku sekundy uzdrowi pewne zasady działania. My, poruszając się w zakresach, w których formalnie możemy, staramy się również wywierać wpływ na Urząd Wojewódzki w kwestiach – przykładowo – różnych pozwoleń, jakie osoby z zagranicy powinny uzyskać w odpowiednim czasie. W jak najkrótszym, ponieważ przeciąganie terminów sprawi, że zgubimy walory. Otwarte granice powodują, że Czesi już zaczynają korzystać z zasobów ludzkich, na których to właśnie nam zależało. Za chwilę my zaczniemy gasić światło, bo nie będzie miał kto u nas pracować.

Złoty środek jednak nie istnieje?

Nie. Wszystko leży u podstaw wychowania i edukacji. Młode pokolenie jest  zdecydowanie bardziej otwarte.

Dlaczego różnica jest widoczna?

Młodzi nie zaznali nigdy tzw. zamkniętej granicy. Nie musieli wyrabiać sobie paszportu. Możliwości sprawiły, że to, co dla wielu starszych było niesamowite i prawie poza zasięgiem, dla nich jest na wyciągnięcie ręki. Nie boją się sąsiednich kultur, są na nie otwarci, a fascynacja sprawia, że chętniej i łatwiej odnajdują się w tych pozornie dzielących nas różnicach.

Dla starszych nie ma nadziei?

Proces otwartości potrwa po prostu dłużej. Naszą rolą jest nie tylko oswajać, ale przede wszystkim przekonać, że różnice nie muszą być źródłem kłopotu i strachu. Czasem problem tkwi tylko i wyłącznie w tym, że ci starsi nie mieli po prostu okazji zetknąć się np. z innymi kulturami. Gdy taka okazja się pojawia, problem znika. Najczęściej boimy się tego, czego nie znamy.

Jak na krajowej mapie wypada pomorska otwartość?

Jesteśmy pionierami, a nasze inicjatywy stawiane są za przykład. Pokazały, że otwartość w Gdańsku jest i była zawsze większa. Ma to związek zarówno z centrum emigrantek i emigrantów, jak i z przekazem, z którym szliśmy przez kilka ostatnich miesięcy mówienia do przedsiębiorców „otwórzcie się”. Podajcie innym rękę, tak jak kiedyś nam gdańszczanom i pomorzanom się pomagało. Ludzie w innych regionach widzą nasze działania i ich efekty. Pytają, trochę kopiują, wszystko zależy od specyfiki miejsc, inaczej wygląda aglomeracja warszawska, inna sytuacja dzieje się na Południu, a inaczej na Pomorzu – każde miejsce ma specyfikę.

Ilu lat potrzeba, by wydarzyła się zmiana?

Nie możemy czekać i nie wolno nam zapominać o działaniach informacyjnych i edukacyjnych, pokazujących kulturę i jej ofertę w poszczególnych miastach. Sprawdza się siła reklamy szeptanej – gdy ktoś powie, przyjeżdżaj do Gdańska – dobrze się żyje, tu jest najlepiej, ci ludzie przyjadą. Nie musimy się ogłaszać, możemy zachęcać i pokazywać, że warto pracować na Pomorzu. Wszystko po to, by poszczególnym osobom udało się znaleźć miejsce idealne do życia, nauki i rozwoju. Czas płynie, a dla nas każdy nie wykorzystany dzień jest stracony. Jeśli za kilkanaście miesięcy otworzą się granice dla innych pracowników, to my już tu za chwilę nie będziemy mieli żadnych szans.

Rozmawiała: Dagmara Rybicka, Olivia Business Centre

 

Więcej o spotkaniu Klubu HRBP z udzialem Wicemarszałka Ryszarda Świlskiego 

Mistrz Lochów: Maciej z Arrow

Dziesięciu Wspaniałych Olivia Business Centre: Maciej z Arrow! 

Piękne księżniczki, przaśne karczmarki i smok, który zionie ogniem. W tym świecie wszystko może się zdarzyć, a przecież to co najbardziej nieoczekiwane od dawien dawna budzi największe emocje. Na czym polega fenomen gier RPG i w jaki sposób można stać się Mistrzem Lochów tłumaczy Maciej Wojciechowski, Sales Support Specialist EMEA Education Service Team  firmy Arrow, który z pasji do opowiadania historii uczynił sposób na kreatywne spędzanie czasu,  jednocześnie wzmacniający więzi zawodowe.

 

Skąd, tak bardzo nietypowa pasja? 

Odkąd pamiętam fascynowało mnie opowiadanie historii. Uwielbiałem książki, nie omijałem nawet lektur szkolnych (śmiech). W pewnym momencie pochłonął mnie świat, w którym ktoś czyta, jednocześnie biorąc czynny udział w opowieści. Zanurzyłem się w powieściach paragrafowych, które z kolei zainspirowały do działania w temacie gier RPG.

 

Co to za rodzaj powieści?

Książki zbudowane są z części. Pod koniec każdego paragrafu dostajemy wybór, więc czytelnik, jako bohater podejmuje decyzję, w którą stronę chce pójść. W zależności od decyzji książka odsyła go do wskazanej strony i w ten sposób rozwija się dalsza część akcji. Taka interaktywność zawsze mnie fascynowała, jednak spora doza samokrytycyzmu wobec moich możliwości literackich sprawiła, że skręciłem w kierunku gier. Przy RPG poczułem, że to jest to. Nie samo opowiadanie, a przekaz, który dzieje się twarzą w twarz.

 

Jak rozumieć skrót RPG?

To Role Playing Games. W dzisiejszych czasach kojarzą się raczej z grami wideo, ale w latach 70-tych, kiedy powstały, funkcjonowały jako gry, w które grało się siadając przy stole przy udziale wielu osób. Grę prowadzi Mistrz Gry, lub Mistrz Lochów (nazewnictwo zależne od systemów), który opowiada historię, w której czynny udział biorą gracze.

 

W historii całkowicie wymyślonej?

Gra umożliwia całkowitą kreatywność. Oczywiście są gotowe moduły, z przygotowanym światem i postaciami, najczęściej jednak mistrzowie decydują się, by opowiedzieć swoją historię. Jeśli nawet zdecydują się na gotowe rozwiązanie, to i tak modyfikują całość tak, by lepiej to wyglądało. Oznacza to, że w praktyce wymyślam cały świat od podstaw.

 

Cały świat?

Zadaniem Mistrza Lochów jest stworzyć stosunki społeczne, religię, politykę. W ten sposób zabiera nas do misternie przygotowanego przez siebie świata. Zadanie, a jednocześnie wyzwanie polega na precyzyjnym określeniu całej historii, w której biorą udział uczestnicy gry. Zwyczajowo sięgam kilkaset lat wstecz, tworząc tło potrzebne do rozgrywek. Gdybym miał to wyjaśnić, mamy do czynienia ze wspólnym, zespołowym opowiadaniem historii.

 

Opartej wyłącznie na fikcji?  Czy jest tu miejsce dla faktów?

Tak naprawdę wchodzimy w podstawy science-fiction i fantasy. W najlepszych dziełach tych gatunków historia była podstawą rzeczywistości i stanowiła kostium, który skrywa problemy, jakie przeżywamy na co dzień. Tolkien we „Władcy Pierścieni” opisywał sytuację, jaka miała miejsce w Europie podczas I wojny światowej. W „Grze o Tron” autor inspirował się historią średniowiecznej Anglii. Ja wymyślając świat sięgam również do motywów, które znamy. Lubię kwestie militarne i społeczne, powiązanie polityki i grup przestępczych – w tych realiach czuję się najlepiej. System, w jakim gram jest najstarszym z dostępnych – na tyle szeroki, że daje możliwość wyboru settingu i klimatu, jakich zażyczy sobie Mistrz.

 

Pełna dowolność?

Oczywiście. Przykładowo, jeden z kolegów uwielbia horror i dlatego wszystkie jego historie oparte są na grozie. Ja zdecydowanie wolę intrygi, spiski, tajne stowarzyszenia i grupy przestępcze.

 

Jak można zostać Mistrzem gry?

Mistrzem gry zostaje się, o ile chce się nim być (śmiech). Trzeba mieć w sobie potrzebę opowiadania historii, którą ja w sobie miałem od zawsze. Gdy zacząłem interesować się RPG oglądając anglojęzyczne streamy zdałem sobie sprawę, że to właśnie to, co chciałbym robić. Interdyscyplinarność i wielowątkowość angażują całą moją kreatywność, będąc Mistrzem rysuję, maluję, rzeźbię, piszę, wymyślam poezję.

 

Człowiek wielu talentów…

Trochę tak, choć w kilku z nich bym siebie w ten sposób nie określił (śmiech). Mimo że w niektórych sektorach muszę się wspomagać to nadal jest to szalenie kreatywne i stymulujące intelektualnie.

 

W czym czuje się Pan mocny?

Trzeba zapytać moich graczy. Ostatnio chcąc poznać oczekiwania zrobiłem wśród nich ankietę – dowiedziałem się, że mocną stroną są bohaterowie, których tworzę. Ja, jako mistrz jestem światem i postaciami, które spotykają gracze. Jestem piękną karczmarką, jestem staruszką sprzedającą warzywa, czy barczystym strażnikiem przy bramie. Staję się wszystkimi bohaterami, w których się wcielam. W efekcie badania dowiedziałem się, że bardzo podobają im się ci, które odgrywam. Spora motywacja!

 

Co się liczy w grze?

Ważny jest intelekt i zrozumienie systemu oraz całej matematyki, która towarzyszy rozgrywkom. Równolegle należy pamiętać, że RPG to gra w wyobraźnię i emocje – gracze wcielają się w różne postaci, a mi z perspektywy mistrza udaje się umiejętnie zarządzać ich emocjami. To sprawia, że czujemy sympatię lub antypatię do danej postaci.

 

Ilu graczy bierze udział?

Wszystko zależy, jakie siły ma Mistrz. W pewnym momencie moja grupa liczyła 7 osób – okazało się, że to jednak za dużo. Optymalnie, jeśli jest 4 uczestników.

 

Spotykacie się domach?

To zależy. My akurat spotykamy się w firmie. Po godzinach pracy anektujemy salę konferencyjną i gramy.

 

Arrow lochem stoi?

Czujemy więź z firmą i pewnie dlatego, drużyna graczy nazwała się Drużyną Płonącej Strzały. W najbliższym czasie zaczynam kampanię z drugą grupą w tym samym świecie, na tej samej mapie i w tym samym czasie, ale idąc z zupełnie innego  miasta. Będzie ciekawie, zobaczymy czy się spotkają!

 

Co tak bardzo wciąga?

Realny wpływ na to, co się dzieje. Gracze to czują i doceniają. Szybko orientują się, że poruszanie się w świecie przygotowanym przez Mistrza ma wiele oblicz, niesie za sobą elementy zagadek i co ważne, zaskoczenia.

 

Ile czasu potrzeba, by przenieść się do tego świata?

Przeciętnie w Arrow sesja trwa około 3 godzin. Zdaniem specjalistów to dość mało, dlatego nasze sesje są dość intensywne.

 

Jaki wymiar byłby doskonały?

Zakładam, że 6 godzin. Jednak widzę, że pomimo krótszego czasu nasi gracze świetnie potrafią wczuć się w postaci i zaczynają myśleć, jak oni.

 

Jak to?

Specjalista do spraw koordynacji przestaje myśleć jak team leader. Stając się mistrzem zakonu, który walczy pięściami stale szukając przygód wchodzi w pewien sposób w jego głowę.

 

To musi otwierać nowe perspektywy

Jak najbardziej. Dlatego, z wielu przyczyn, pomysł na granie w pracy okazuje się trafiony. Mam na myśli integrację, której nie zapewni wyjście na kręgle czy bilard przy piwie. Paradoksalnie moment, w którym ludzie zaczynają udawać całkiem inne postaci, jest punktem zwrotnym, w którym się odkrywają i zaczynają się zbliżać do ludzi, z którymi grają.

 

Taka trochę terapia?

Tak, z resztą grę w RPG i wcielanie się w różnych bohaterów z sukcesami stosują psychologowie w pracy z pacjentami. Te role mają charakter terapeutyczny. Zauważyłem po sobie, że postaci, które wybieram jako gracz są po części takie, jak ja jestem i chciałbym być. To projekcja twórcy pozwalająca przelać część naszej osobowości. Nawet chcąc udawać kogoś, kim nie jesteśmy i tak z czasem stajemy się prawdziwi, mówiąc swoim głosem, uzewnętrzniając emocje, które nie są już wymysłem. Gra ze współpracownikami zbliża do siebie i uczy pracy w drużynie. W RPG nie zdołamy wygrać ze współgraczami. Uda nam się za to wspólny sukces. Nabywamy umiejętności współdziałania, empatii, zbliżania się do innych, a jeśli są to nieznajomi to mamy szansę się poznać, zdejmując z siebie społeczną warstwę zahamowań. Jako Mistrz odgrywam postacie i mocno to robię. Gdy gram kobietę, staram się mówić damskim głosem i zmieniam język ciała. Jako smok również  odpowiednio się zmieniam. To wszystko sprawia, że człowiek czuje się wyzwolony. Dlatego RPG polecam każdemu!

 

 

Rozmawiała: Dagmara Rybicka, Dział Komunikacji Olivia Business Centre